I na chwile było zimno i trzęsłam się ze strachu. Idąc przez ten ciemny las, zapominając o swoim istnieniu, karmiąc się myślami o innych, bawiąc się wraz z nimi ich szczęściem, zgubiłam gdzieś, swoje imię. Kochając zbyt mocno, żeby zacząć się bać, potykając się o korzenie drzew wspomnień, nie widziałam wszystkich przeszkód na swojej drodze. W hipnozie dotarłam do samego końca, widząc spadające liście, uciekające postaci, zbłąkane dusze i przedzierający się blask, uśmiechów innych. Myślałam, że dotarłam do swojego własnego szczęścia, lecz nie.
Wtedy znów było zimno i trzęsłam się ze strachu.
Gdy znów wyszło słońce, jego blask był silniejszy niż całe niebo ciemnych gwiazd i sztucznych chmur. Nawet one nie były w stanie, zapanować nad chwilą, gdy wszystko znów stało się normalne, gdy pewność siebie była gorąca, a wypuszczenie wszystkich złych chwil, było spełnieniem. Przypomniałam sobie o swoich myślach i swoich planach i zauważyłam, że las.. nie jest straszny, trzeba mieć tylko otwarte oczy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz