wtorek, 24 lutego 2015

the high

Czy Ci smutno kochanie ?
Czy znów wydarzyło się coś do Cię niepokoi?
Czy znów, tak ciężko Ci, żeby sobie poradzić ?
Czy znów myślisz, że świat urządza sobie z Ciebie kpiny?
Czy masz może wrażenie, że zamarłaś na chwilę i stoisz w miejscu?

Wiesz, tysiące chwil i miliony sekund, w których mimo obecności innych - jesteś sam. Ponownie czekasz żeby zacząć coś od nowa. Nowy dzień, nowy rozdział, nową chwilę, tak bardzo inną od poprzedniej, że od razu zaczynasz tęsknić za przeszłością. To przyzwyczajenie i uczucia, które jak te piękne chwile, tak szybko nie przemijają. Te przykre chwile jednak, one czasami nie mają końca, Ciągną się dlatego, że chcesz się ich pozbyć. Zamiast coś naprawić to się pogrążasz. Wnikasz w to,powiększasz to i się angażujesz. Nie wiedzieć kiedy -  zaczynasz tym żyć, oddychać, uzależniać się. Już nie potrafisz się oderwać, już nie potrafisz się zmienić.  Wtedy nagle coś w Tobie pęka i myślisz, że nie czujesz już nic...

Później przychodzisz do domu, siadasz na łóżku, patrzysz dookoła i zastanawiasz się: widzisz tych wszystkich ludzi, tych którzy tu byli, widzisz tych którzy tu będą i tych, którzy już tu nie wrócą. Chcesz płakać, ale nie potrafisz już tego robić. Dusisz w sobie tyle przeżyć i wspomnień, że próbując je poukładać, nie masz nic. Ta pustka jest naprawdę zła i ten przestój jest zły. Boję się tego co mnie czeka i boję się nawet o tym pomyśleć tak bardzo, że zrobiłam się kompletnie bezmyślna. Przekraczam granicę i szarpię "coś"  garściami - tak ogromnymi, że czasami mnie to przerasta. Gdy reflektuję się na chwilę jest mi wstyd i czuje się okropnie, ale później... później to już tylko się uśmiecham, ale to też jest zły uśmiech.

Więc
Tak, smutno mi, kochanie. Przez tę obojętność mi smutno.
Przez to, że te piękne chwile, które przeżyłam nie mają już znaczenia.
Przez tę obojętność, też mi smutno.
Chyba najbardziej.