sobota, 27 kwietnia 2013

być kimś





Znów minęło kilka dobrych tygodni, od kiedy mnie tutaj nie było. Mało się zmieniło :) Dziękuję Wam za kolejne wyświetlenia i takie tam. Za 12 dni, Barcelona. Pięć dni chodzenia z notatnikiem i docieplania umysłu. Cieszę się, że w końcu będę mogła skupić się na tym, co jest ważne tylko dla mnie. 

Zdjęcie z psiakiem, który znów mi się śnił. Zawsze tak samo radosny i kochany. Brakuje mi go bardzo mocno, był jak prawdziwy przyjaciel, od dziecka. Jedyny, niepowtarzalny, zawsze wiedział kiedy się do mnie przytulić. Naprawdę za Tobą tęsknię, Maksiu.

Mówią, że człowiek jest kowalem własnego losu, zawsze odpowiedzialny za swoje czyny i życie. Dostajemy coś na starcie, jedni urodę, inni pieniądze, jeszcze ktoś talent. Zdawać by się mogło, że są tacy, co mają wszystko, naprawdę to wiemy? Dla jednych szczęściem będzie zjedzenie ciepłego posiłku, dla innych kupno kolejnej pary drogich butów. 
Tak właśnie dzisiaj skupiłam się na piosence Kodaline - All I Want, która urzekła mnie strasznie, przede wszystkim teledyskiem. Oczywiście wzorując się na motywie, łatwo można stwierdzić, że jest mnóstwo ludzi, którzy nie chcą być sobą, chcą być kimś zupełnie innym, pragną innego życia, z wielu przyczyn. Chyba każdy wiele razy rzucił słowa, które mówiły że nienawidzi wszystkiego, pracy, rodziny,wyglądu, obecnej chwili. Często ludzie chcą być w innym ciele, w innej sytuacji, w innym miejscu. Każdy chciałby osiągnąć szczyt, swój własny i zamierzony, zrobić coś ważnego, coś o czym będzie mógł pomyśleć przed samą śmiercią. 
Tak samo i ja. Chciałabym napisać książkę, która zostawiłaby w czyimś sercu, kawałek historii, do której chciałby wracać. Książkę, która opowiedziałaby o zwykłych ludziach z niezwykłymi przeżyciami, o kimś kogo może codziennie mijamy. Zawarłaby w sobie chociaż odrobinę Świata, problemów, emocji, ciepła i cierpienia, na które może za mało jesteśmy wyczuleni. Powiedziałaby wszystkim moim bliskim, jak bardzo jestem im wdzięczna. Leżąc na półce skrywałaby w sobie słowa, które tworzą jednolitą całość, wzruszają, wzbudzają uśmiech, wywołują wspomnienia i chęci do walki o uczucia, o bliskich, o siebie. To dla mnie byłoby spełnieniem marzeń. Może właśnie to dla mnie samej oznacza "być kimś", być pisarzem.


środa, 10 kwietnia 2013

tylko to




Zasiadłam znów przed komputerem, z głową pełną myśli i kolejny raz, nie wiedziałam jak zacząć. Wszystko wydawało się banalnie proste. Kartka - słowa. 

Może wybrałam złą chwilę, może złą muzykę, a może po prostu złe powołanie. Zgubiłam się. Śmiesznie to brzmi, ale tak - naprawdę nie wiem na czym stoję. Zostałam sama, z nadziejami i dziwnymi ambicjami, chorymi wyobrażeniami i wkurwiającymi wspomnieniami. Najgorsze jest to, że nie robię z tym nic i tłumaczę się nawet sama przed sobą, nie chcąc uwierzyć w prawdę - zjebałam. Są dni, kiedy budzę się i wiem, że ten dzień jest mój, jest słońce i wszystko czego potrzebuje. Często jednak, otwierając oczy, wiem, że nie ma nic, co motywuje mnie, żeby wstać. 

Minęło sporo czasu, od kiedy czułam to, na czym mi zależy. Wszystko jest tak daleko, tak cholernie wypalone. Coraz więcej problemów, coraz więcej bezsensownych dni. Brak odwagi, żeby cokolwiek zmienić, dalej gniję w tym, co mnie przytłacza, łudząc się kilkoma lepszymi chwilami.

Ostatnio zrozumiałam, jak kruche jest ludzkie życie. Jeden dzień może zmienić wszystko na gorsze, ale te same godziny mogą sprawić, że znów zacznie się układać. Kiedyś bardzo bliska mi osoba, o wiele starsza, powiedziała - że człowiek z każdym dniem godzi się ze swoim losem, przyswaja do siebie, że się starzeje i rozumie wszystko co wokoło niego się dzieje. Dlatego wiem, że przychodząc do tej osoby, sprawiałam jej radość pijąc gorącą czekoladę, którą mi robiła. Pewnie 50 lat temu, cieszyła się jedynie ze swojej miłości, pracy i dzieci nie zwracając uwagi na innych, a 70 lat temu, z tego że ma co zjeść w czasie wojny. Wiem, że teraz ucieszył by ją powrót do domu i sadzenia nowych kwiatów, na które mogłaby patrzeć przez okno. Tak właśnie zmienia się ludzkie życie, wymagania i pragnienia. Każdego dnia, nasz uśmiech zależy od innej sytuacji i rzadko kiedy tak naprawdę doceniamy, to co mamy oraz każdy osiągnięty przez nasz cel.

 Dzisiaj jesteśmy, jutro nas nie ma. Nie mówię tutaj tylko o "śmierci". Także o zmianach. Kiedyś przechodząc przez moje miasto, widziałam same znajome twarze, osoby z którymi łączą mnie wspomnienia, osoby które wnosiły codziennie coś, do mojego życia. Byłam w "centrum" czegoś, czego nie doceniałam. Teraz najczęściej, w ogóle się nie spotykamy, lub udajemy, że się nie znamy, unikając swojego wzroku. Dzisiaj wiem, że to już było, coś co się zmieniło, nie wróci do poprzedniego stanu. Może za bardzo się przyzwyczajam do niektórych rzeczy, ludzi i uczuć, na tyle, że tylko ja nie potrafię się z nich uwolnić i zmienić tego, co jest w mojej głowie.
Tęsknię i żałuję, że w 100 procentach, nie wykorzystałam tego czasu.

Brakuje mi swobody, szczeniackich wygłupów, picia piwa na podwórku i tych chwil, gdy nie wiedziałam co mnie czeka. Czasów, w których myślałam, że gdzieś tam, a właściwie tu, jest wielki świat. I wciąż wracam do swojego domu, bo tylko tam jest mi najlepiej i wciąż patrzę w te okna, na ten sam widok, który jest tak spokojny. Może to właśnie o to chodzi. Szukamy czegoś, gnamy za czymś, a coś co jest najważniejsze jest koło nas? Może niektórzy, naprawdę potrzebują tylko tego.