Czasem, ogarnia nas to głupie uczucie... Chcemy wyłączyć telefon, ukryć się pod kołdrą i mieć święty spokój, odcinając się od rzeczywistości. Leżąc pod "moją", zawsze odkrywam mnóstwo rzeczy, przemyśleń, wypłakuję wszystko co trzeba, żeby później już wszystko było dobrze.
Tak, zaczynając od marzeń.. Ciągle wyobrażam sobie TO miejsce, w którym wszystko wcale nie jest słodkie i piękne. Uważam jednak, że każdy na swój sposób chciałby żyć w bajce, mieć szczęśliwe zakończenie i drogę usłaną różami. Problem nie jest w samej fabule bajki. Problem jest w ludziach. Jesteśmy zbyt wielkimi kurwami, żebyśmy mogli stworzyć obraz idealnego Świata, uśmiechów i spełnionych marzeń Kopciuszka i Pięknej i Bestii. Zawsze zostaje, tylko Bestia. Za dużo w nas pożądań do nieodpowiednich rzeczy i ludzkiej natury, której nie pokazuje się dzieciom. Kochamy nasze błędy, uwielbiamy spaść czasami na samo dno, obudzić się z ciężką głową i zrobić całkowity reset. Zawsze będziemy próbować tego, co nie jest nam znane. Będziemy doświadczać nowych rzeczy, nawet tych najgorszych, żeby "wiedzieć" wszystko. Jesteśmy ludźmi, kochamy siebie za to, że rządzimy tym Światem i jesteśmy zdolni do wszystkiego.
Może to moja wina, że utrudniam sobie nawet własne imaginacje i dokonuje wyboru zawsze tej, trudniejszej drogi, ale kocham te wyzwania. Chciałabym w życiu zrobić coś ważnego, wiedzieć że nie będę pracować stereotypowe "8 godzin", tylko będę robić to, do czego czuję powołanie. To dziecinne, wiem. Siedząc teraz w tym położeniu, wydaje się to całkiem nieosiągalne, ale czy tak naprawdę, trzymają nas jakieś granice? Jedyną jest chyba nasz własny opór w głowie, strach, a może lenistwo? Tak wiele można zrobić, żeby w życiu nie stać w miejscu.
Uświadomiłam sobie także, że pierwsze wrażenie o ludziach, nie jest mylne. To co widzimy na początku, wady i zalety, zawsze do nas wrócą. Osłonka pęknie, odkryje się oblicze, które przypadkiem na początku, nie było ukrywane. Ludzie zawsze zawodzili innych i dalej będą to robić. Wszystkie te rzeczy zawsze były i zawsze będą, to kwestia przyzwyczajenia i doświadczenia, nabrania umiejętności dobierania osób, z którymi zawsze będzie Ci dobrze.
Wychodzę z założenia, że jak mnie będzie boleć, to dalej będę walczyć, a jeżeli będę zraniona to będę pracować jeszcze ciężej, nad tym, żeby zaczęło tylko boleć.
Tak przeczytałam cały Twój wpis i mam w tym momencie życia identyczny pogląd na temat tego, co napisałaś. Paulisia :)
OdpowiedzUsuń