Jestem dorosła. Tak mi się czasem wydaje. Jestem dzieckiem. To wydaje mi się jeszcze częściej. Podejmowanie decyzji, nie jest moją mocną stroną. Udzielam doskonałych rad ludziom dookoła mnie, wierzę w te rady i czasem wydaję mi się, że mam cholerną rację, w postrzeganiu ich sytuacji. Nie mogę natomiast, pomóc samej sobie. Zastanawiam się nad swoim życiem, początkiem czegoś nowego, zakończeniem czegoś starego. Nie potrafię wybrać. Staram sobie przypomnieć pierwszą myśl po przebudzeniu i ostatnią przed zaśnięciem. Wtedy wiem, co czuję, z jaką myślą i uczuciem się budzę. To jedyna rada jaką potrafię dać sama - sobie. Nie chcę ranić i być ranioną. Są rzeczy, których w życiu jestem pewna. Nie zrezygnowałabym z przyjaciół, rodziny, studiów i pisania. Nie potrafiłabym odmówić sobie wielu błahych przyjemności.
Nie jestem pewna przyszłości. W tym miejscu zostawiam wiele "rzeczy", na których mi zależy. Optymistyczne podejście, nie wchodzi w grę. Racjonalizm? Wiem, że mogę stracić kontakt z niektórymi ludźmi, wiem że mogę znaleźć "tam" coś, co wpłynie na całe moje życie i przekreśli to, na czym teraz tak strasznie mi zależy. Zdaje się, że znajduję się w prawie idealnej sytuacji. Ile ona będzie trwała?
Kocham zapach wolności, wiatr we włosach, spadający śnieg lub ciepły deszcz.
Uwielbiam pamiętać o najskrytszych pragnieniach, nie słuchać rozumu, dawać ponosić się chwili.
Oddałabym wszystko za przeżycie chwili, której nigdy bym nie zapomniała.
Mogłabym Cię mieć, byłabym kochana.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz